Płotka z Przystani Somińskiej


Witold Wantoch Rekowski

Płotka z przystani SomińskiejKrzysztof Borzyszkowski z Somin z zawodu jest kucharzem. Nabyte w szkole umiejętności, ryby z pobliskiego jeziora oraz przepis babci na płotkę w śmietanie mają być receptą na sukces w prowadzeniu własnej restauracji.

Płotka w śmietanie to najprostsze danie z najbardziej powszechnej ryby w Jeziorze Somińskim. Okoliczni mieszkańcy przygotowywali ją w ten sposób od zawsze.

Oprócz świeżej płotki, której nigdy tutaj nie brakuje, potrzebujemy jedynie trochę pszennej mąki, soli, śmietany, oleju oraz cebuli - mówi Krzysztof. Kilka lat pracował za granicą. Niedawno wrócił do Somin i ożenił się. Przypadek sprawił, że dotychczasowy dzierżawca akurat zrezygnował z gminnego lokalu, w którym przez kilkanaście lat prowadził restaurację. - Postanowiłem spróbować. Wydzierżawiłem budynek położony tuż nad brzegiem naszego jeziora. Wiedziałem, że nie będzie łatwo, bo wieś tętni życiem jedynie przez dwa miesiące w roku. Pozostały czas to duże wyzwanie dla właściciela takiego interesu - mówi młody przedsiębiorca, który nazwał to miejsce „Przystanią Somińską”. Mimo młodego wieku tajniki gotowania nie są dla niego tajemnicą. rybyProwadząc własną restaurację wiedzę zdobytą w szkole chce uzupełnić lokalną tradycją i rodzinnymi recepturami. - Menu mojego lokalu zamierzam oprzeć na daniach regionalnych. Będzie to odmiana dla tak powszechnych w barach pizzy i hamburgerów. Liczę, że docenią to moi przyszli klienci, turyści odwiedzający naszą wieś. Bo to dzięki jedzeniu można lepiej poznać czyjąś kulturę i obyczaje - tłumaczy Krzysztof. Zaproponował, że przygotuje dla nas nowe sztandarowe danie „Przystani Somińskiej”. Z lodówki wyciągnął talerz z dorodnymi, wyczyszczonymi już płotkami. - Jeszcze niedawno pływały w jeziorze. Godzinę temu kupiłem je od wędkarza - mówi wykładając na blat stołu mąkę.

Krzysztof ma pomysł na to, jak uatrakcyjnić ofertę swojej restauracji. - Sąsiaduję bezpośrednio z jeziorem, dlatego każdy będzie mógł sam złapać rybę, którą później mu przygotuję.rybyDla tych, którzy nie potrafią lub nie chcą łowić, przy pomoście zainstaluję klatkę, w której będę trzymał żywe ryby - zdradza swoje plany. Czekając aż tłuszcz rozgrzeje się na patelni zręcznymi ruchami kroi w plasterki dużą cebulę. - Ryby solimy chwilę przed smażeniem. Olej musi być dobrze rozgrzany - dodaje Krzysztof. „Upudrowane” białą mąką płotki, jedna po drugiej lądują na patelni apetycznie skwiercząc. - Smażymy je kilka minut. Gdy skóra zacznie brązowieć, ryby obracamy na drugą stronę. Na swoją kolej na talerzyku obok czeka cebula posypana odrobiną soli. - To ona nadaje całej potrawie specyficznego smaku i delikatnej słodkości - zdradza Krzysztof wysypując cebulę na prawie gotowe płotki. Trzeba poczekać kilka minut aż się zeszkli. Dopiero wtedy całość zalewa się śmietaną. Najlepiej swojską. - W zależności od upodobań może być słodka lub kwaśna - dodaje właściciel „Przystani Somińskiej” zmniejszając ogień pod patelnią i przykrywając ją pokrywką. - Podusimy całość przez przez 6-7 minut i potrawa będzie gotowa - mówi z pewnością w głosie młody restaurator. - Okoliczni mieszkańcy płotkę w śmietanie jedli najczęściej na kolacje. Najlepiej smakuje z chlebem, oczywiście tym upieczonym w tradycyjnym, opalanym drewnem piecu - mówi Krzysztof rozkładając talerze i nakładając spore porcje ryb w białym sosie. Zapach zapowiada, że szykuje się wyśmienita uczta.