Yes

Jedno serce dwie ojczyzny


Witold Wantoch Rekowski

- U nas w Polsce ... . U nas na Ukrainie ... – mówią potomkowie tych którzy przyjechali na Pomorze po II Wojnie Światowej, w ramach akcji Wisła. Przywieźli ze sobą bogatą kulturę, język i ... pierogi.

Mało kto wie, że przed wojną na Kaszubach nie znano pierogów. Przyjechały razem z Ukraińcami, choć w ich ojczyźnie nazywa się je warenikami. Były prostym, powszednim daniem. - Dziadek mojego męża w latach 50-tych wyjechał do Stanów Zjednoczonych, do swojego stryja. Myślał nawet o pozostaniu tam na stałe. Żona stryjka zapowiedziała, że przygotuje specjalnie dla niego prawdziwą ucztę. Chcąc go jak najlepiej ugościć zrobiła specjalnie dla niego warenniki. Gdy postawiła je przed nim dziadek spojrzał na nią i powiedział. Kicham ten wasz dobrobyt. W domu taką ucztę to ja mam codziennie. Po tygodnkiu wrócił do Polski – opowiada jedną z rodzinnych anegdot Mirosława Hanasko. Jednak w ukraińskiej kuchni są też pierogi, z tym że są pieczone i przypominają raczej paszteciki. - To chyba najważniejsze i najbardziej charakterystyczne ukraińskie danie. Kiedyś jedzono je na co dzień. Na ciepło, zaraz po upieczeniu lub na zimno, przez kolejne dwa trzy dni. Dziś pierogi robi się gdy ktoś ma na nie ochotę lub jak przyjeżdżają goście – mówi Mirka wykładając na blat kuchennego stołu potrzebne produkty. - Do ciasta drożdżowego potrzeba 1 kg pszennej mąki, litr tłustego mleka tłustego, dwa jajka, 10 deko masła, łyżkę cukru, łyżeczkę soli oraz 70 dkg drożdży. Najpierw trzeba rozmieszać zaczyn. W szklance ciepłego mleka rozpuścić drożdże i łyżkę cukru. Posypać to lekko mąką i odstawić na ok 15 m.in. Do wyrośnięcia. Pozostałą część mąki trzeba wsypać do dużej miski. Najlepiej zrobić w niej na środku wgłębienie gdzie można wlać przygotowany wcześniej zaczyn. Solimy po brzegach tak aby sól nie stykała się z drożdżami i rozrabiamy całość z pozostałym mlekiem, na koniec dodając stopione masło. Ciasto wyrabiamy rękami do uzyskania jednolitej masy i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Moja mam później ciasto poklepywała i odstawiała jeszcze na kilkanaście minut – podaje przepis Mirka, która w jednej z bytowskich szkół uczy języka ukraińskiego. Wspólnie z Iwoną Harasym chce nam pokazać jak się robi prawdziwe pierogi.

Jako farszu używa się najczęściej kaszy gryczanej. - Gryka na Ukrainie dobrze plonuje i jest powszechna, dlatego tak często wykorzystywana jest w kuchni ukraińskiej. Ziemniaki były rarytasem, bo w czarnej ziemi nie chciały rosnąć. Do dziś na Ukrainie są droższe niż w Polsce – mówi Mirka. Niedawno była z wizytą na Ukrainie. Dlatego może poczęstować nas tamtejszymi rarytasami, które przywiozła ze sobą. Na stole ustawia półmisek z małymi kanapkami z sało. Rodzajem słoniny. - W Polsce nie można jej kupić. Jest bardzo gruba, bo pochodzi od świni hodowanej przez 1,5 roku. Przez ok. 6 tygodni pekluje się ją w soli i przyprawach w glinianych garnkach. Przed zjedzeniem trzeba ją dosuszyć. Ukraińcy lubią ją jeść na kanapkach, z plasterkami czosnku i cebuli. Niektórzy doprawiają pieprzem - mówi Iwona Hrycyna. - Kanapka musi być mała, na jeden kęs, aby nie trzymać jej w ręku. Najlepszy do tego jest wypiekany na Ukrainie przaśny żytni chleb – tłumaczy Mirka rozpoczynając przygotowanie farszu. - Kaszę trzeba ugotować w osolonej wodzie. Do dwóch woreczków, dodajemy dwa duże ugotowane ziemniaki. Jeszcze tylko wszystko doprawiamy pieprzem i solą. I farsz gotowy – mówi Mirosława. W tym czasie Iwona płucze kiszoną kapustę. Zrobi odmianę pierogów z kaszą i kiszoną kapustą. - Po ugotowaniu kapustę odcedzamy aby pozbyć się nadmiaru wody. Mieszamy z kaszą i podsmażoną cebulką z czosnkiem – mówi Iwona mieszając swój farsz. Minęło kilkanaście minut i widać wyraźnie, że ciasto zyskało na objętości. Ma się wrażenie, że za chwile wypłynie w miski ustawionej w sąsiedztwie piekarnika. - Możemy robić pierogi – oznajmia Mirka.

Są dwa sposoby porcjowania ciasta. Jeden to rozwałkowanie ciasta i wycinanie kółek szklanką. Drugi to odrywanie kawałków i ich rozwałkowywanie. Potem trzeba tylko nałożyć na środek farszu i zawinąć.

Dzięki sprawnym ruchom Mirki i Iwony spora porcja ciasta szybko znika z miski, a na blasze do pieczenia rosną rzędy kształtnych pierogów, które czekają tylko na włożenie do piekarnika. Ten od minuty pokazuje temperaturę 180 C. - W takiej temperaturze będą się piekły ok. 25 minut – mówi Mirka wkładając blachę wypełnioną pierogami do rozgrzanego wnętrza. Dwie porcje farszu zostały w całości wykorzystane, jednak zostało trochę ciasta. Nic jednak się nie zmarnuje. - Z tego samego ciasta robi się pałanyce. Tradycyjne chlebki wypiekane na Ukrainie na Wigilię.

Ciasto trzeba rozwałkować na grubość 2 3 cm. Wierzch posypać grubą kamienną solą. Spód blachy trzeba jeszcze tylko nasmarować olejem i można piec. Pałanyce wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 180 C na ok. 15 minut – mówi Mirka. - Małe chlebki uwielbiają dzieci. Jednak w trakcie Wigilii tradycją jest, że pierwszy kawałek bierze najstarszy członek rodziny i daje do odłamywania innym. Pałanica najlepiej smakuje maczana w gęstym sosie grzybowym – mówi Mirka obserwując wnętrze piekarnika, gdzie pirogi nabierają złotego koloru. - Ukraińcy przepadają za nimi. Napisano nawet piosenkę o tym jak chłopak zobaczył dziewczynę niosąca talerz gorących jeszcze pierogów. Wtedy z krzaków wyskoczyli bandyci i porwali ją. Zrozpaczony chłopak usiadł na między i rzewnie zapłakał mówiąc – weźcie sobie dziewczynę, ale oddajcie te pierogi – śmieje się Bogdan Hrycyna, który w jadalni przygląda się pracy żony i jej koleżanki. - Wśród Ukraińców składnikiem każdego spotkania, oprócz jedzenia i alkoholu jest śpiew. Tradycyjne narodowe pieśni bardzo często opowiadają o nieszczęśliwej miłości. Prawie zawsze chłopak poznaje piękną, czarnooką dziewczynę. Kiedy wyjeżdża odrabiać pańszczyznę lub na wojnę jego żona zostaje w domu z teściową, którą źle ją traktuje i każe ciężko pracować na polu. Z tego trudu zamienia się w topole. Dlatego na Ukrainie rośnie tak dużo tych drzew – żartuje Bogdan. Hrycyna. Ukraińskie pieśni łączy nie tylko wątek nieszczęśliwej miłości. - Charakterystyczne dla nich jest to że są poetycko przeciągane. Wiążę się to z mozolną pracą chłopów w polu i czumakami, którzy znad Morza Czarnego prowadzili karawany. Śpiewali w tempie wozów ciągniętych przez woły – tłumaczy Mirka. - Kiedyś centrum życia kulturalnego na Ukrainie były ławki pod domami, gdzie wieczorami przesiadywano i śpiewano – dodaje.

Tymczasem pierogi się upiekły. Gorące, starannie ułożone na głębokim talerzu zapraszają do jedzenia. - Najlepiej smakują ze śmietaną lub zeszkloną na patelni cebulką z tłuszczem – mówi Mirka stawiając na stole gliniany kubek z gęstą swojską śmietaną. Pochodzi z jej gospodarstwa, które wspólnie z mężem prowadzi w Rabacinie.